"Słowo ‘żartowałem’ nie leczy upokorzenia."
Ile razy słyszeliśmy: "Przecież to był żart"?
Ale jeśli ktoś po nim spuszcza wzrok, milknie, oddala się - to nie był żart. To forma przemocy słownej ukrytej pod maską dowcipu.
Śmianie się z czyjegoś wyglądu, wieku, akcentu, orientacji czy sposobu bycia to nie poczucie humoru - to brak empatii.
U młodzieży często zaczyna się od mema, w pracy - od komentarza na zebraniach, a wśród seniorów - od ironicznych docinków.
Z czasem żarty ranią tak samo jak obrazy.
Prawdziwy żart to ten, który śmieszy obie strony.
Jeśli ktoś musi się tłumaczyć, że "nie ma dystansu", to znak, że granica została przekroczona.
Świat bez przemocy zaczyna się od języka - od tego, jak mówimy o innych.
Żart, który rani, to nie zabawa. To przemoc.
#SzacunekToSiła #StopPrzemocy #16DniPrzeciwkoPrzemocy #PomarańczowyŚwiat
































